LISTOPAD Z POEZJĄ W TLE...

 Szanowni Państwo!


Szarość jesiennego wieczoru, zamiast błękitu za oknem, deszcz mży i mży… 


„Mgła wilgotna, która bólem nasyca” jak wspominał przed laty Władysław Broniewski.


 Ot i uroki polskiej jesieni…Przez takie dni to sztuka przebrnąć…


Może z odrobiną wybornej poezji i filiżanką gorącej herbaty będzie łatwiej…


Zaskoczenie


Co rok powtarza się ten schemat

Tam w górze gdzieś wypracowany!

Sierpień co słońcem pali ziemię

Las wysuszony, las rozgrzany!


A potem z nagła szok, ulewy

Deszcze kroplami dach wytłukły!

I nagle widzisz jeden, drugi

Lecący z wiatrem liść pożółkły!


W zielonym dotąd leśnym murze,

Z nagła barw-innych masz wyłomy

Na zboczach Góry szara skała,

Brązem, czerwienią otoczona…


Nocami księżyc mknie po niebie,

Śle zimne światło łące zimnej,

Liście się sypią nieprzerwanie

Z każdego drzewa barwy innej…


Gdy minie wreszcie ranek długi

Drogi masz liśćmi zasypane

Na trawie szronu smugi srebrne

Wiatr pędzi chmury ołowiane


Więc nie ma żadnej wątpliwości

Choć nosisz w sobie ciepło lata

Choć w snach masz miejsce dla miłości

To jesień już-nieubłagana!


Ojców-Złota Góra 9.XI.2017


Witold Sas-Nowosielski