OCALIĆ OD ZAPOMNIENIA ...
DWÓR W GLANOWIE

Kilkanaście kilometrów od Tarnawy w Glanowie znajduje się zespół dworski pochodzący z 1786 roku. Przed powstaniem styczniowym dwór należał do Leona Rutkowskiego, a po jego śmierci w bitwie pod Glanowem w 1863 roku przeszedł w ręce jego zięcia Konstantego Novaka. Najstarszy z synów Konstantego – Mieczysław objął Tarnawę, natomiast młodszy o dwa lata Leon Glanów. Ten ostatni nie skorzystał z możliwości wykupu „resztówki” podczas parcelacji i zespołowi dworskiemu groziła ruina. Starszy syn właściciela dworu w Tarnawie – Tadeusz uratował siedzibę w Glanowie przed upadkiem, poświęciwszy tym samym karierę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wraz z żoną przeprowadził się do wiejskiej posiadłości na stałe.
Dwór w Glanowie jest murowanym, parterowym budynkiem mieszkalnym. Jego wygląd zewnętrzny do złudzenia przypomina dom Soplicy z mickiewiczowskiego „Pana Tadeusza”. Pobielone ściany, ganek otoczony czterema, wypukłymi, białymi kolumnami i zwieńczony trójkątnym przyczółkiem. Dwór posiada łamany polski dach, pokryty gontem. Otoczony jest parkiem krajobrazowym, którego obecna forma wzorowana jest na projekcie Zygmunta Novaka. Zespół dworski tworzą XIX wieczne zabudowania: dwie drewniano – murowane stodoły, wozownia, kamienny spichlerz i budynek mieszkalno – gospodarczy. W obrębie zespołu dworskiego znajdują się także dwa budynki przeniesione tutaj w roku 1981. Jest to chałupa z Podwilka i spichlerz z Suchej. W XX wieku wokół domu zbudowano ogrodzenie. W 1974 roku dwór został wpisany do rejestru zabytków.
Dwór pozostaje do dziś w formie, w jakiej został zbudowany w 1786 roku. Jedynie dach, który spłonął w 1863 roku został odbudowany. Gruntowny remont budynku przeprowadzono w latach 1872 – 1984. Jego celem było przystosowanie pomieszczeń do nowszych form gospodarowania i konserwacja starszych części domostwa. Dwór w Glanowie pozostaje jednym z niewielu dworów w Polsce, które mogą poszczycić się doskonale zachowanym stanem. To domostwo jak i dwór w Tarnawie mimo licznych zawirowań i zmian na przestrzeni wieków trwa niezachwianie jako symbol ostoi kultury i tradycji. Warto podtrzymywać pamięć o takich miejscach, których jest wokół nas coraz mniej. Póki żyją właściciele, przechowujący dla potomnych resztki zachowanej historii i dziedzictwo przodków, pamięć o tym jest nadal żywa, ale jeśli ich kiedyś zabraknie, jeśli my zapomnimy, któż będzie pamiętał?

Marzena Rogozik